Akta / lago-cote-1971
Zdjęcie znad Lago de Cote
Państwowa kamera kartograficzna wyzwalana zegarem i jedna klatka, której nikt nie potrafi wytłumaczyć
Podczas rządowego nalotu fotogrametrycznego na potrzeby projektu hydroenergetycznego kamera kartograficzna wyzwalana automatycznie co 13 sekund zarejestrowała ostry, dyskoidalny obiekt nad Lago de Cote. Nikt na pokładzie nic nie widział, obiekt zauważono dopiero przy obróbce, a widnieje on na jednej klatce i na żadnej sąsiedniej.
Oficjalne stanowisko
Brak. Instituto Geográfico Nacional nie wydał rozstrzygnięcia. Negatyw pozostał w rękach państwa.
Hipotezy alternatywne
- Wada emulsji albo artefakt optyczny obiektywu. Niezależne badania opisują wyraźną krawędź i oświetlenie zgodne z kątem padania słońca na reszcie klatki, co nie jest typowe dla wad materiału.
- Obiekt na wodzie lub tuż nad nią, na przykład łódź albo unoszące się szczątki. Dysk nachodzi na linię brzegową, co ogranicza geometrię, ale jej nie rozstrzyga.
- Wstawka wykonana przy obróbce. Żadna analiza nie wykazała śladów montażu, a negatyw od czasu lotu pozostaje w dyspozycji państwa.
Dlaczego zdjęcie bez świadka jest tu jednym z mocniejszych artefaktów
Prawie każda słynna fotografia UFO ma tę samą wadę: ktoś postanowił ją zrobić. Wybrał moment, kadr i naświetlenie, a potem zdecydował, czy zachować wynik. Każdy z tych wyborów jest miejscem, w którym obraz można wytworzyć, zamiast go zarejestrować.
Ta klatka nie ma żadnego z nich. Kamera kartograficzna wkręcona w płatowiec samolotu pomiarowego wyzwalała się zegarem co 13 sekund. Nikt jej w nic nie celował. Nikt na pokładzie nie zgłosił obserwacji. Dysk znaleziono później, przy przeglądaniu taśmy pomiarowej w zupełnie innym celu: kartowania doliny, która miała zostać zalana pod zaporę Arenal.
Na tym polega proweniencja w tej sprawie. Nie na tym, że obiekt jest niewyjaśniony, tylko na tym, że mechanizm, który wytworzył obraz, nie był tym obiektem w żaden sposób zainteresowany.
Co ta klatka potwierdza
Jest to czarno-biały negatyw o wysokiej rozdzielczości, wykonany precyzyjnym przyrządem, przechowywany przez agencję państwową, z dokumentacją lotu ustalającą wysokość, czas i interwał. Analitycy, którzy go badali, opisują wyraźną krawędź, oświetlenie zgodne z resztą kadru i brak śladów montażu.
Interwał 13 sekund znaczy więcej, niż się wydaje. Gdyby dysk był wadą materiału albo optyki, nie miałby powodu pojawić się na dokładnie jednym naświetleniu. Jego nieobecność na obu sąsiednich klatkach oznacza, że to, co go wytworzyło, trwało krócej niż interwał albo w tym czasie wyszło poza kadr.
Czego ta klatka nie potwierdza
Nie ustala rozmiaru, odległości ani wysokości. Zdjęcie z jednego stanowiska nie może tego zrobić. Dysk nachodzi na linię brzegową, co nakłada pewne ograniczenia geometryczne na jego położenie, ale ograniczenie to nie pomiar. Kto podaje średnicę tego obiektu, podaje założenie o odległości z usuniętym założeniem.
Sprawa nie ma też drugiego kanału. Nie ma śladu radarowego, drugiej kamery, świadka ani zgłoszenia z ziemi. W skali stosowanej w tej bazie kosztuje to sprawę bardzo dużo i słusznie. Jeden przyrząd rejestrujący jedną anomalię to dokładnie ta sytuacja, w której najtrudniej wykluczyć usterkę przyrządu.
Co by to rozstrzygnęło
Skan oryginalnego negatywu w wysokiej rozdzielczości, opublikowany razem z sąsiednimi klatkami i dziennikiem lotu, pozwoliłby każdemu powtórzyć analizę zamiast przyjmować ją na słowo. Fotogrametria względem skartowanej linii brzegowej, czyli dokładnie to, do czego klatka pomiarowa służy, zawęziłaby położenie obiektu wzdłuż linii obserwacji znacznie lepiej niż którekolwiek z publikowanych oszacowań.
Materiał do tego istnieje i leży w jednym miejscu. To więcej, niż można powiedzieć o większości spraw w tej bazie.
← Wszystkie akta